Międzynarodowy Dzień Kobiet – Inżynierów.

News

Jutro, 23 czerwca 2018 roku, jak co roku, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet - Inżynierów.

Jest to międzynarodowa kampania informacyjna, której celem jest zwiększenie ilości kobiet zatrudnionych w przemyśle i skoncentrowanie się na różnorodnych możliwościach rozwoju kariery dla kobiet. Jej ideą jest uczczenie niezwykłych osiągnięć Pań z całego świata w dziedzinie inżynierii.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż jedynie niecałe 11% inżynierów w Zjednoczonym Królestwie to kobiety. W dzisiejszych czasach, gdy potrzeba wielu specjalistów oraz istnieje potrzeba większego zróżnicowania kadry, kwestia zwiększenia obecności Pań w tym sektorze jest niezwykle istotna. Pomóc w tym ma właśnie Międzynarodowy Dzień Kobiet – Inżynierów.

Women in Engineering

Kampania otagowana hasłem #INWED17 odniosła ogromny sukces na stronach internetowych i Twitterze – odnotowano ponad 34,000 postów i komentarzy.

Tegorocznym hasłem kampanii jest #RaisingTheBar (#INWED18 także). Ma ono znacznie bardziej niż w zeszłym roku podnieść publiczną świadomość tego uroczystego dnia.

Firma Hitachi Information Control Systems Europe (HICSE), jak i wiele innych firm inżynierskich, charakteryzuje ukształtowana historycznie struktura zespołu, ale robimy duże postępy w tym zakresie duże postępy i całym sercem popieramy inicjatywy WES. Dla podkreślenia ważności tego wyjątkowego dnia poprosiliśmy kilka z naszych kobiet inżynierów o napisanie kilku słów o sobie i pracy w tak silnie zdominowanym przez mężczyzn zawodzie.

Women in Engineering

Jako pierwszy przedstawiamy artykuł Mel Sutcliffe, która jest obecnie w HICSE Inżynierem Testów:

Moją pierwszym zajęciem w sektorze IT był Help Desk – doświadczenie z pewnością doskonale znane wielu osobom branży. Przepracowanie kilku lat w roli wsparcia technicznego było dla mnie swoistym przeistoczeniem, obecnie jestem znacznie bardziej wyrozumiała dla głosu z drugiej strony linii telefonicznej, kiedy dzwonię do różnego rodzaju centrów wsparcia. Na tym etapie mojej kariery pracowałam w wyrównanym ilościowo zespole mężczyzn i kobiet.

Spełniwszy moje obowiązki wobec działu Help Desk przeniosłam się do Wydziału Testów w tej samej firmie, zostałam Inżynierem Testów. Kolejno obejmowałam coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska w różnych firmach, nie zauważając początkowo zmian w relacji ilości mężczyzn i kobiet tam pracujących. Jednakże, kiedy moje zadania stawały się coraz bardziej techniczne, spadała liczba kobiet. W końcu znalazłam się w sytuacji, gdzie będąc starszym inżynierem ds. testów w 45 osobowej firmie, byłam jedyną kobietą! Krótko później zaproponowano mi, żeby jedna z toalet na moim piętrze została przeznaczona wyłącznie do mnie. Kusiło mnie, że poprosić o pomalowanie ścian na różowo i powieszenie w środku obrazków z kotkami, jednakże zamiast tego grzecznie odrzuciłem propozycję i nadal dzieliłam wspólną przestrzeń na równi z innymi pracownikami. Czasami marzę o tym małym, różowym pałacu, który mogłam sobie wtedy dla stworzyć…

Kontynuowałam pracę w zespołach, które składały się głównie z mężczyzn. Wcześniej kierowałam męskim zespołem ds. testów, mój obecny dział składa się z 11 mężczyzn i tylko jednej kobiety – mnie.

Pisząc ten artykuł zaczęłam się zastanawiać jak i dlaczego utrzymałam się na tym kursie, skoro innym kobietom nie było to dane. Co takiego zrobiłam lub jaki talent posiadam? Chciałabym zakończyć ten tekst jakimś fantastycznym odkryciem – dlaczego mi się udało? Niestety będziecie zawiedzeni, ponieważ nie wiem, dlaczego siedzę w pokoju z jedenastoma mężczyznami, bez innych kobiet. W końcu jesteśmy tak samo inteligentne, skoncentrowane i zdeterminowane jak Panowie, ale liczby po prostu się nie zgadzają.

Mam nadzieję, że pewnego dnia współczynnik ilości kobiet do mężczyzn w branży IT się wyrówna, ale obawiam się, że do tego celu prowadzi jeszcze bardzo długa droga.

Women in Engineering

Kolejny artykuł napisała szefowa jednego z naszych działów w HICSE, Helen Clark

Jak udało mi się osiągnąć to wszystko – ale też nie wszystko od razu!

Większość osób, z którymi pracuje ma podobną przeszłość. Skończyli szkołę, poszli na studia i ukończyli je, a następnie rozpoczęli pracę na pełen etat. Jako absolwenci jedyną rzeczą, która ich łączyła był fakt, że podejmowane przez nich stanowiska były przepustkami do jeszcze lepszych osiągnięć. Ci ludzie mieli perspektywy!

Ja w tym samym wieku opuściłam szkołę bez żadnych planów, kierunków lub ambicji, urodziłam trójkę dzieci w ciągu czterech lat. To sprawiło, że miałam sporo zajęć przez jakiś czas. Gdyby mój partner był milionerem, to pewnie miałabym jeszcze kilkoro dzieci i obijałabym się bez celu. Tak jednak nie było, więc ponieważ dzieci wyrastały ze swoich ubrań i butów oraz stale potrzebowały schronienia i jedzenia, musiałam wrócić do normalnej pracy. Tak się też stało. Przez lata robiłam różne rzeczy: napełniałam kufle, przewracałam burgery, zapełniałam półki, sprzątałam, dostarczałam bezpłatne gazety i sprzedawałam kawę przez telefon. Wspólnym mianownikiem tych zajęć było to, że mogłam zajmować się dziećmi oraz to, że otrzymywałam zapłatę, chociaż nie była ona zbyt duża - zwłaszcza, że mówimy o czasach, zanim wprowadzono wynagrodzenie minimalne.

Reasumując: byłam spłukana, rozbita i znudzona, ale także starsza i mądrzejsza. Bycie biednym to żaden wstyd, ale to nie sielanka. Postanowiłam, że chcę coś zmienić w swoim życiu, więc trochę rozejrzałam się za nowymi możliwościami. Okazało się, że wszystkie tematy związane z komputerami mają wzięcie. Nigdy wcześniej nawet nie dotknęłam komputera, więc zdecydowałam się skorzystać z dni otwartych w miejscowej szkole średniej, żeby dowiedzieć się o zajęciach wieczorowych. Miałam mglisty pomysł, że poznanie procesora tekstu może być czymś dobrym. Patrząc na stawki godzinowe przy ofertach pracy z sektora IT z pewnością opłacało się to zrobić.

Poszłam sama na spotkanie inauguracyjne i spotkałam osobę, które miała być moim nauczycielem przez następne dwa lata, aż do odebrania dyplomu z Biznesu i Technologii Informacyjnej. Osobną historią jest to, w jaki sposób z osoby, która chciała nauczyć się przydatnej umiejętności, stałam się dojrzałą studentką. Dość powiedzieć, że bez wsparcia i wskazówek, które otrzymałam, byłoby to niemożliwe. Dwa lata minęły w mgnieniu oku i ani się obejrzałam, a wychodziłam ze szkoły z dyplomem oraz pewnością co do kierunku przyszłych studiów, które ukończyłam na kierunku inżynierii oprogramowania.

Nowy kierunek oznaczał, że spędzę po jednym semestrze na angielskiej, irlandzkiej i francuskiej uczelni. Po pierwszych 12 tygodniach, kiedy musiałam dojeżdżać do Huddersfield w niedzielną noc i wracać do domu w piątek, miałam dość i chciałam rzucić studia. Moja rodzina, również dzieci, dodawała mi otuchy i zachęcała do studiowania przez całe ferie bożonarodzeniowe, odmieniając przez najróżniejsze przypadki: „musisz to zrobić!”.

W styczniu dzieci i ja zabraliśmy tyle rzeczy, ile mogło się zmieścić w naszej Skodzie i zaokrętowaliśmy się na prom, który zabrał nas do Irlandii, gdzie spędziłam trzy miesiące w Cork – ja na uczelni, a dzieci w szkole. To był dla nas bardzo dobry czas, dlatego wracaliśmy do Anglii w łzawym nastroju.

To samo powtórzyło się w czasie ostatniego semestru, tym razem we Francji. Warunkiem rozpoczęcia kursu w każdej lokalizacji było zaliczenie wszystkich przedmiotów z poprzedniego semestru. Jakoś udało mi się przebrnąć Hudderfield, ale w Cork poszło mi znacznie lepiej.

Trzeci semestr we Francji był decydujący, ale kiedy postawiłam ostatnią kropkę na pracy egzaminacyjnej, nie obawiałam się o końcowy rezultat – zdałam i pozostałam na studiach!

Prawdziwy sprawdzian w zderzeniu z rzeczywistością nastąpił po powrocie do Anglii. Miałam swój nowiutki błyszczący dyplom, ale musiałam zdecydować, co chcę z nim zrobić. Studiowanie i kursy dały mnie oraz dzieciom tak samo długie wakacje. Nie mogłam przecież utrzymać pracy na pełen etat w czasie wakacji szkolnych, prawda? Zastanowiłam się jednak nad tym - jednak wielu osobom się to udaje, jak one to robią? Poszperałam jeszcze trochę i poszłam do agencji pracy. Znaleźli dla mnie posadę asystenta technicznego na sześć miesięcy w pełnym wymiarze godzin. Po czterech miesiącach otrzymałam propozycję stałego zatrudnienia, ale ją odrzuciłam. Mój ówczesny wytrwały pracodawca (musiał taki być, bo ostatecznie zostałam tam na 13 lat) zapytał o powód.

Wyjaśniłam, że w swoim CV pominęłam jedną rzecz – mój dyplom. Wtedy myślałam, że jeśli sprawa z opieką nad dziećmi nie wypali, to nie będę miała plamy na moim świeżutkim dyplomie. Myślałam, że użyję swojego dyplomu później, ale to będzie musiało zaczekać

Ku mojemu zaskoczeniu zamiast zwolnienia mój pracodawca zaproponował, że zapisze mnie do specjalnego programu dla absolwentów. Powiedziałam: „Tak, poproszę!”. To było coś! Nigdy nie nudziłam się w pracy, nauczyłam się mnóstwa rzeczy, wielokrotnie awansowałam, wiele podróżowałam i poznałam wielu ciekawych ludzi.

I znów przewińmy szybko 13 kolejnych lat: wszystko co dobre kiedyś się kończy. Firma, w której pracowałam, została przejęta przez o wiele większym podmiot. Skorzystałam z opcji dobrowolnego odejścia. Ostatnie wyjście z biura bez zabierania pracy do domu było z jedną najbardziej przerażających rzeczy, jakie przeżyłam. Jednak tydzień przed moim odejściem poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do malutkiej firmy, liczącej zaledwie 40 pracowników.
I dostałam pracę!

I znów przewińmy szybko 7 kolejnych lat : jestem szefową Działu w Hitachi Information Control Systems (Europe) Ltd (HICSE). To nowa nazwa tej małej firmy po przejęciu jej przez Hitachi. Moje najmłodsze dziecko ma 30 lat, mam też 14 letnią wnuczkę. Przez te wszystkie lata wiele się nauczyłam, przede wszystkim:

  1. Nigdy nie jest za późno, żeby podjąć działanie. Są ludzie, którzy w wieku 80 lat (i nawet starsi) biegną w maratonach!
  2. Możesz mieć wszystko, ale prawdopodobnie nie w tym samym czasie. Problemem dla mnie było odkrycie, czym jest ta ważna rzecz – jest ona inna dla każdego z nas. Krok drugi polega na tym, żeby określić „kiedy”.
  3. Fajnie znać opinie innych o ile są miłe, i niefajnie, kiedy są złe. Nie ignoruj żadnej z nich, ale naucz się być swoich najlepszym krytykiem. Gdybym słuchała ludzi przez te wszystkie lata kiedy mówili, że jestem szalona decydując się na naukę „w tym wieku”, prawdopodobnie nadal byłabym spłukana, znudzona i wykończona.

Jeśli chcesz uzyskać więcej informacji o tym specjalnym dniu, odwiedź stronę www.inwed.org.uk i śledź jutro posty w mediach społecznościowych – z pewnością wiele się będzie tam działo!

(22/06/2018)

Back to the future with Oxford Team Ducati

News

Fresh from his 2017 TT campaign the 5th fastest rider in TT history secured a 2nd and two 4th places on the 37.73 mile course. James Hillier will be riding the Celeres Racing Ducati 888 that celebrates the 25th anniversary of the Oxford Products TT campaign. In addition, to really authenticate this replica and with the support of Oxford Products, the bike has been painted in classic 1992/3 Oxford Products livery as used by Trevor Nation, Robert Dunlop and Mark Farmer.

The Ducati 888 was built last year by HICSE's Stafford Evans of Celeres Racing to compete in the 2016 Superbike F1 Classic TT race. Wearing Ducati red, the bike was ridden to 11th place by Dave Hewson with a best lap of 115.769mph. Modifications were made to an original 1991 road frame and an abundance of carbon fibre parts to replicate the original machines.
James will run race number 5 in 2017, the same number as Trevor Nation did 25 years ago and he will also wear replica leathers for the event. He was upbeat about his prospects. ‘I have a real ambition to win the Superbike race of course, but I will make every effort to be the fastest man around the Island on a Ducati 888.’

Team owner Stafford Evans was equally optimistic. ‘It’s a real honour to be able to reproduce the Oxford team of 25 years ago. I actually think that with this bike and with James at the ‘bars, we have a real shot at bringing home the top prize. I am very excited!’
Hillier is no stranger to the TT course visiting the rostrum multiple times including a Lightweight TT win in 2013 and the in 2014, he came 2nd in the F1 Classic TT, the best of his 10 races at the classic event. It’s time for the top step!

You will find a video on our Facebook page https://www.facebook.com/hitachi.infocon/

(11/08/2017)

Flying start for the Gliding Championships

News

Share

Hitachi Information Control Systems Europe is pleased to announce that we are sponsoring the UK National Gliding Championships being held at Cotswold Gliding Club this summer.

Gliding is an exhilarating and challenging adventure sport that is enjoyed by pilots of all ages. It offers anything from basic flying and engineering training, to competing for the national team at the highest level of international events. The sport has something to offer everyone, whether it’s a gateway to a career in aviation or engineering, or simply a way of relaxing after a busy week in the office. It’s also one of the most accessible forms of aviation and the most inexpensive.

The gliding community within the UK places a strong emphasis on providing accessible flying activities for young people, giving them a unique training experience to help them progress into a career in aviation, engineering or technology. Many young glider pilots go onto become professional pilots and highly skilled engineers.

In simple terms, a gliding competition is a series of time trials spread over nine days. Each glider competes to fly the fastest around a task set by the organisers.  The gliders carry secure GPS loggers to record the flights. Flight logs are downloaded at the end of the flight to show when the glider crossed the start/finish line, and to make sure that the pilots successfully flew into all of the control points along the route. Points are scored for the distance flown and achieved speed. At the end of the competition week, the pilot with the most points wins and becomes national champion.

Example of a fixed track task and then overlaid on a map

Competition gliding is a constant test of personal skills, testing your ability to fly accurately, navigate correctly, develop competition strategies, and making critical decisions. These decisions could make the difference between winning the race and landing in a field instead of returning to the airfield. The pilots have to balance all of these demands whilst constantly being pitted against gravity itself, with only an unrivalled understanding of nature keeping them in the air.

Gliders have some of the most advanced aerofoils in aviation, developed specifically to maximise performance using leading-edge design concepts and the latest in carbon composite technology. The gliders flying in the UK National Championships include some of the latest in aviation technology, featuring wingspans in excess of 26m and weighing in excess of 800kg. The aerodynamic technologies and design philosophies used in gliding are decades ahead of other forms of aviation, and even those in Formula 1. Inside the glider, the pilots have to manage electronic instrumentation which undertakes the complex calculations for glide performance, global positioning, moving maps displays, airspace awareness, and advanced collision avoidance technology beyond that used in general aviation.

HICSE is excited to be sponsoring the UK National Championships. As a leading employer in engineering and technology, gliding presents a unique opportunity to promote these sectors, as well as Hitachi’s core values of harmony, sincerity and pioneering spirit.

We look forward to keeping you up to date on the progress of the competition and will be posting more details about the event in the coming weeks.

Footnotes

The UK National Championships in the Standard, Open, 15m and 20m Multi-Seat classes (four of the six national competition classes in the UK) will be held at Aston Down Airfield, home of the Cotswold Gliding Club, between 22nd and 30th July 2017. Aston Down is an ex-RAF airfield, first established during the First World War serving as a base for the Australian Flying Corps. During the Second World War the hard runways and hangars were built and the airfield was used as a ferry and training base.

The Cotswold Gliding Club was formed in 1964 and in 1967 moved to its current home at Aston Down, which at that time was a military airfield. In 1981 the airfield became surplus to requirements and was sold by the MoD. With the help of Sports Council grants and other loans, the club purchased a large part of the airfield, making the club one of the largest and most well-equipped clubs in the UK.

The club is hosting the championships on behalf of the British Gliding Association (BGA), the sport’s national governing body. The BGA is responsible for gliding competition in the UK and for the British Gliding Team, one of the most successful teams in international gliding competition.

http://www.cotswoldgliding.co.uk/competitions

http://www.gliding.co.uk

http://team.gliding.co.uk

(24/07/2017)

Sailing the English Channel

News

Share

(Written by Matthew Diggle  )

During her time in the UK, Natsumi Okahara has occasionally mentioned to me that she would like to go sailing and as she will shortly be returning to Japan I arranged a weekend afloat for her. Miki Nagai provided much-needed moral support and a couple of former TMS team members came along too, so we had a bit of a reunion,.

I think that Natsumi was expecting the whole super-yacht experience, so we started off with a glass of Champagne (it was Prosecco actually, but don’t tell her). I think this might well have been her favourite part of the weekend!

I’m not aware of any specific alcohol limits for sailing, but I’m sure Sharon will be pleased to know that we didn’t set off until the following morning. Once we were underway with sails hoisted, the wind blowing, and the sun shining, Natsumi took a turn on the helm successfully avoiding other traffic in the Solent.

  

We anchored for lunch off the Isle of Wight where we saw a more welcome visiting vessel, a Mr Whippy ice-cream boat complete with tinny jingle.

We sailed on in the afternoon through some more significant waves and spray before finding a place to tie-up and spend the night.

The next day we sailed back with the sun on our backs, the wind in our hair (well not my hair, obviously), and Miki on the helm

All was well until it was time to drive the last little bit into the marina and the engine just wouldn’t start. In the end we had to call the marine equivalent of the AA to tow us back in to our berth, but no one died and the boat didn’t sink so by my reckoning it was a successful trip!

(07/07/2017)

New IRSE Chairman is from HICSE

News

Share

Richard Belli has recently been appointed as Chairman of IRSE (Plymouth Section). This continues a HICSE monopoly which has seen both Richard and Dave Biss hold the role between them for the majority of the last half a dozen years. The Plymouth Section was founded in 1970 and draws members from the strong railway engineering base in the city which includes companies such as Bombardier, Atkins and MGB. Regular technical meetings and visits are held, which this year includes a prestigious paper to be held on Crossrail, likely to be hosted at the University of Plymouth in October. A technical visit to Dartmouth Steam Railway is planned early next year.

“It’s an honour to be Chairman once again of this long-standing section of the IRSE. It’s a good chance to meet with colleagues from other companies and learn from the variety of projects that we are all working on. The Crossrail paper should be of particular interest as a number of local companies have been involved in some shape or form, not least ourselves with the recent testing of Paddington Crossrail interlocking data using TREsure.”

HICSE has presented a number of technical presentations to the local section in recent years and Richard would be very interested if any colleagues within HICSE would be prepared to present on a railway topic in future years.

(28/06/2017)

Scandinavian Rail Development

News

Share

On the 22nd and 23rd May, Tom Ross attended the Scandinavian Rail Development conference in Stockholm.  Presentations came from the rail companies of Norway, Sweden, Denmark, Finland and the Baltics.  Also present were most of the large rail companies as well as lots of smaller organisations with specific products. The conference was also supported by representatives of the Dept of International Trade both in the region and from the UK.  Tom attended this conference as part of the sales team strategy to diversify our customer base.

The presentations detailed the massive investment into rail across the region and the need for foreign companies to provide their skills and expertise to support the many incredible projects (a station built inside a mountain is a particular favourite).  There was also high levels of discussion around data in rail companies – how to gain value from the vast amounts of data railways generate.  Data is becoming the hottest topic in rail and Hitachi is going to be an important player in helping customers realise the value.

(09/06/2017)